DIY - jak zrobić kuchnię dla dziecka?

Jak zrobić kuchnię dla dziecka? Takie właśnie sobie zadajesz pytanie. Jeżeli masz kasę, to zapłać za gotową. Jeżeli nie masz za dużo kasy, ale koniecznie chcesz kuchnię, to kup plastikową. Jeżeli jednak masz przynajmniej jedną rękę z przeciwstawnym kciukiem, jedną nogę, ze zdrowym kolanem, którym można coś przydusić, pół głowy (tylko jeszcze nie wiem które, ale o tym później), Twoja wyobraźnia pozwala zobaczyć Ci twoją ulubioną aktorkę nago, w samych gaciach, albo w ogóle zobaczyć, to nie ma co się martwić! Dasz radę zrobić to samemu w dwie osoby!  
 
Kuchnia dla dziecka.

Od czego zacząć?

Może zabrzmi to dziwnie, ale od szperania w necie. Odpalamy przeglądarkę, wpisujemy „drewniana kuchnia dla dziecka i wciskamy enter, po czym klikamy zakładkę grafika. Nie chcemy czytać jakiś wątpliwej jakości tekstów, tylko chcemy się zainspirować, co z pewnością nam się uda, przeglądając same zdjęcia. Nie chodzi jednak o to, by ściągnąć gotowy projekt i starać się zrobić w 100% tak samo, jak na zdjęciu. Bardziej chodzi o to, by wykorzystać rozwiązania z kilku, czy kilkunastu różnych, do stworzenia tej jednej, naszej wymarzonej, fantastycznej, zasmaczystej kuchni.  Przykładowo jedna będzie miała ciekawie przycięty blat, inna nietypowo koślawe półki, jeszcze inna piekarnik rodem ze Star Terka.  Ten etap jest bardzo ważny. Im dokładniej zaplanujemy sobie wszystko przed rozpoczęciem pracy, tym łatwiej i przyjemniej będzie się nam pracowało. Nikt nie lubi chyba zmian w trakcie wykonywania zadania.



Z czego zrobić kuchnię dla dziecka?


Chaos zrobił sobie przerwę.
Mamy już projekt lub chociaż zarys w głowie, jak nasza kuchnia ma wyglądać. No to jedziemy z koksem, jak powiedział jeden pracownik Bogdanki, kiedy na lewo towar wywoził. Zaczynamy gromadzić niezbędne materiały i to nie koks he, he suchar stulecia. Jeden będzie starał się stworzyć coś z odpadków załatwionych na lewo u kumpla, który dorabia w tartaku po godzinach, a inny kupi płyty drogowe, kij wie po co, bo na pewno nie na kuchnię. Nasz wybór padł na stare, nikomu niepotrzebne meble, które tylko zalegały bezczynnie, obrastając w kurz. U każdego znajdzie się coś, z czego można sklecić fantastyczną zabawkę dla dziecka. A jak nie, to spokojnie. Nie ma co płakać: yyy yyy nie mam z czego kuchni zrobić!! Yyy chlip chlip. Yyy. Idę się uwalić pod sklip… Bardzo często spotkać można ogłoszenia, że ktoś odda za darmo stare meble. Po co ma wywalać, szarpać się, dźwigać, jak zawsze znajdzie się jakiś Janusz, czy jak w moim przypadku Andrzej interesów, który oczami wyobraźni już widzi, te meble, jak dokonują transformacji w kuchnię i przyjedzie, sam se zniesie i zawiezie na koniec tęczy. Albo lepiej nie, bo tam garnuszek leży. I co wtedy? Chociaż kuchnię robimy, to garnuszek się przyda, ale czy to o taki chodzi?

Jak zrobić kuchnię dla dziecka?

Przycinanie mebli na kuchnię.
Mamy regał wielki niczym pryszcz na moich ramionach, chociaż niektórzy nazywają go pieszczotliwie „głowa”, to musimy go trochę przerobić. Na potrzebę chwili zamieniamy się na moment w Janusza albo jak w moim przypadku Andrzeja tuningu i robimy ciach kątówką tuż ponad półką. Wiecie, tę, na której babcia szklanki trzyma, które stoją na niej od 40 lat i ani razu użyte nie zostały. To, co wcześniej znajdowało się ponad półką, od teraz może służyć jako wsad do pieca, albo cokolwiek innego, czyli ogólnie jest niepotrzebne, zbyteczne i chuj z tym. Jedyne co teraz musimy zrobić, to przykręcić półkę, bo teraz to nie będzie tylko półka. Dostała właśnie awans z części ruchomej w element konstrukcyjny (wierzch) kuchni. Opanowane? Brawo! Dzielne z Was zuchy. No to jedziemy dalej z koksem, jak to mawiał jeden Janusz, a w moim przypadku Andrzej, który na lewo wywoził towar z Bogdanki…

Jak wyciąć otwór pod zlew i baterię

otwory pod zlew i baterię

przymierzanie zlewu
Mamy konstrukcję solidną niczym podłoga w Passacie b5 z 2001 roku ((((ha, ha) sam wymyśliłem) przed chwilą) dobre nie?) no to bierzemy się za wycinanie otworów pod zlew i baterię. Jak to zrobić? Siekierą kurwa! Oczywiście, że  nie siekierą. Nie miałem siekiery, to musiałem radzić sobie inaczej. Wyrzynarką też można. Za zlew może nam posłużyć, co tylko chcemy. My użyliśmy metalową miskę, taką zwykłą, miskę. Metalową. Wy możecie użyć coś innego. Możecie kupić prawdziwy chromowany zlew za pięć stów na przykład. Wasz wybór. Ze zlewem jest łatwiej. Gorzej z baterią. My użyliśmy prawdziwej, którą mieliśmy wywalić, ale nie wywaliliśmy i dobrze. Zabieramy się za wycinanie otworu, tylko jaki ten otwór ma być?

 

Uwaga, bo teraz zabłysnę!

Wymiar otworu pod baterię umywalkową jest określony normą i musi mieścić się w przedziale 35-38 mm. Tak, że, jak kiedyś będziecie kupować umywalkę, to możecie sobie zmierzyć. Wycinamy otwór, którego średnica – trudne słowo, będzie mieściła się w takim przedziale. Czym to zrobić? Dynamitem! Albo nożyczkami, jak dacie radę. Troszeczkę samodzielności.
 
Teraz muszę zrobić krótką przerwę, bo się zleję ze śmiechu. Piszę to właśnie na kolanie, a obok leży mój kot, który chrapie!! Jak moja żona normalnie.


Z czego zrobić płytę indukcyjną do kuchni?

Blat kuchenny-rzut z góry.

kuchnia dla dziecka - kolejny etap
Mamy już starego rumpla, który kształtem zaczyna przypominać kuchnię, no to zabieramy się za robienie płyty indukcyjnej. To jest proste jak transplantacja nerki u komara.  Bierzemy jakąś twardą podkładkę, sztywną tekturę, kawałek sklejki, płytę betonową, czy nagrobkową, kamień z napisem love, czy cokolwiek o jednolitej powierzchni i oklejamy to czarną okleiną do mebli. Na wierzch kropelką przyklejamy płyty Cd (wiecie jakie to?) i całość, po oklejeniu mebli, również kropelką przyklejamy do kuchni. 

Jak zrobić piekarnik?

Piekarnik dla dziecka.

Zawiasy taśmowe do piekarnika.

O. I ja się znalazłem.

Oklejona prowadnica do piekarnika.

Montaż prowadnic do piekarnika.
Kto z nie lubi pieczonego boczku ręka do góry! Dobra lepiej opuśćcie, bo nic nie widzę. Ja lubię. A żeby upiec boczek, to trzeba mieć piekarnik. Powiem więcej. Nawet, jak chcemy ciasto upiec, to również trzeba mieć piekarnik. Skoro robimy już dziecku kuchnię, to może warto by zrobić mu. Tak! Piekarnik! W tym celu wystarczy wykręcić zawiasy z boku szafki i zamontować je na dole. My wywaliliśmy stare w du pu, bo już się do niczego nie nadawały i zamontowaliśmy na dole zawiasy taśmowe. Solidne skurkowane. Nawet ursusem c330 by nie wyrwał, mimo że z Ursusa to silna bestia. Czytaliście quo vadis? Tam nawet o nim było.
Zawiasy zamontowane? Gitara. Tylko teraz trzeba zrobić tak, by użytkowanie piekarnika było bezpieczne. Proponuję po obu stronach zamontować ograniczniki np. z mocnego sznurka. Zapewni to pewność, że dziecko nie rąbnie ręką z rozmachem o podłogę. Wcześniej myśleliśmy o zamontowaniu zawiasów z barku, ale nie są one zbyt bezpieczne dla maluchów. Dla dzieci w sensie, a nie do małego fiata.
Piekarnik jednak w jakiś sposób trzeba uruchomić, dlatego zamocowaliśmy do tego plastikowe pokrętła, które wzięliśmy… tak! Ze starych mebli, a konkretnie użyliśmy do tego uchwytów do otwierania drzwi.

Oklejamy

Oklejanie kuchni.



Oklejanie środków.
O dobra. Opanowane? Dzielne z Was zuchy. Jeżeli chociaż przez chwilę marudziliście, że trudno, że się nie da i ogólnie chcieliście rzucić to w cholerę, a samemu skoczyć z mostu, to mam dobre wieści. Najłatwiejsze już za nami. Prawdziwe jajca zaczną się dopiero teraz. Oklejać meble będziemy moje padawany, a może moi padawanowie? Chuj wie, jaka jest poprawna forma. A zresztą, ze mnie taki jedi, jak wideł świeczka. 
Kupujemy okleinę, jaką tylko chcemy. Jednolitą, kolorową, ze wzorkami, cieniowaną, z balejażem (co to kurwa jest balejaż?) i zaczynamy oklejać. Idzie dosyć szybko. Jakieś 3 milimetry na piętnaście minut, bo stare meble to poniszczone przecież, krzywe takie. No i na takich meblach zaraz się powietrze zbiera pod okleiną, a to źle wygląda i nieładnie nawet. Powolutku, cierpliwie trzeba robić. Bierzmy przykład z naszych drogowców. Dokładnie ma być. 
Oklejanie to fajna zabawa, ale trzeba do tego mieć sprawną prawą półkulę w mózgu. A może lewą? W każdym razie tą, co odpowiada za wyobraźnię przestrzenną. Trzeba wiedzieć przecież, gdzie naciąć okleinę, żeby nam spadła tam gdzie chcemy. Nie ma tak, że powiemy:
- a tu se chlasnę i będzie jajo, kiełbasa i musztarda. 
A tu guzik! I to taki, którego przyszyć się nie da! Do oklejania trzeba wyższego stadium samokontroli. Trzeba mieć IQ wyższe od wycieraczki leżącej przed drzwiami. Część osób polega na tym punkcie. Dlatego powtórzę jeszcze raz. Powoli i dokładnie! Albo wyjście numer dwa: ten element zostawcie kobiecie. One są bardziej cierpliwe.

Zasłonka w kuchni.


Na początku wspomniałem, że kuchnię zrobiliśmy z przedwojennego regału. Nie wspomniałem, o jaką wojnę chodziło. Jak dla mnie, to pamięta on wojnę trojańską. To na tym regale Parys pierwszy raz z Heleną ten tego no wiecie. No i miał ona szafkę na dole z dwoma parami drzwi. Jedne otwierają się w lewo, a drugie w to drugie lewo. Jak pamiętacie, jedną część przerobiliśmy na piekarnik, a drugą parę drzwi pożegnaliśmy. Nie tak, że napakowaliśmy w torbę kiszonych ogórków i powiedzieliśmy: a jedźcie drzwi zdobywać świat, tylko bardziej: a weź ten szmelc, gdzieś wyjeb, niech się nie plącze pod nogami. W ich miejsce zamontowaliśmy metalową rurkę, na którą zawiesiliśmy taką zasłonkę. Nie wiem po co, bo projekt żona robiła, ale wygląda mega dobrze. 

Meble powinny być stabilne.

Stary rumpel to i ledwo się trzyma, a dziecko będzie za niego ciągnąć, będzie po nim skakać, będzie pchać, szarpać, przesuwać, gryźć, kopać, więc taka mała podpowiedź z mojej strony. Nie to, że chce zabłysnąć wiedzą, albo zgrywać kozaka, jaki to ze mnie nie jest fachura, a jest, co widać po zdjęciach, więc posłuchajcie, bo dobrze gadam! Poskręcajcie rumpla do kupy, bo Wam się dziecko zabije jeszcze przypadkiem! 

Oświetlenie kuchni dla dziecka.



Oświetlenie kuchni.

I stało się światło.
W swojej prawdziwej kuchni, którą mamy nie zgadniecie, ale powiem – w kuchni, mamy oświetlenie. Robimy tylko „pstryk” i jest jasno. Taki  bajer. Wpadłem na pomysł, żeby i moje dziecko miało jasno, jak będzie zaparzać wymyśloną herbatkę. Kupiliśmy zwykłą lampkę z magnesem za dychę w markecie, przykręciliśmy kawałek blachy i gotowe. Nawet mój kot by sobie z tym poradził, ale śpi właśnie i chrapie próżniak. 

Wyposażenie kuchni.

Muffinki...

Mikser dla dziecka.

Wyposażenie kuchni.

Metalowe garnki dla dziecka.

włalla!!!
Do zabawy może posłużyć wszystko: plastikowe naczynia, drewniane sztućce, ręczna wyrzutnia granatów, czy stara skarpeta. My mocno skorzystaliśmy, bo to był nasz prezent na urodziny córki, a goście przynieśli wyposażenie. Nie mam na myśli gorzałki. To mam oddzielnie na swoim wyposażeniu. Córka dostała mnóstwo pierdółek. Przynajmniej nikt nie miał problemu, co kupić dziecku jako prezent. 
No i koniec. Zdaję sobie sprawę, że praktycznie nikt nie doczytał tego tasiemca do końca, bo na to pół urlopu trzeba zużyć, ale jeśli w jakiś sposób dotarłeś drogi czytelniku do tego miejsca, to śmiało możesz połechtać moje ego, które i tak niczym nie ustępuje temu Wałęsy i możesz zostawić tu jakiś komentarz. Jakikolwiek plis.


podobne posty:

-jak rozstawić basen ogrodowy?
-jaki prezent dla mamy?

Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.