Uważaj na tasiemkę zagłady! Ona może być wszędzie.

8/30/2017 09:05:00 AM


Parę dni temu miały miejsce w moim domu sceny dantejskie. Sceny, których nawet najstarsi Majowie ze Srającym Kotem na czele, nie byli w stanie przewidzieć. W sumie to nie za bardzo mogli, bo jak się przypadkiem dowiedziałem, to oni wyginęli, co z kolei nie może być prawdą, bo jeszcze w 2006 roku powstał film Mela Gibsona – Apokalypto, w którym to oni grali. Oglądaliście pewnie. To o tym, jak jeden z nich spierdziela ledwo żywy przez dżunglę, a nie może go dogonić kilku zdrowych, silnych facetów. Najważniejsze, że przeżył, a razem z nim pół wioski. Niemożliwe zatem, że wszyscy umarli w ciągu 11 lat, bo by przynajmniej coś w TVN powiedzieli w Uwadze, albo Uwadze po uwadze, albo chociaż w Top Model, bo tam podobnych wynalazków nie brakuje. 

Śmiercionośny balon

O czym to ja.. a! sceny dantejskie. To zanim rozpocznę wstęp, to chciałbym tylko powiedzieć, że to wszystko przez balon z helem. Nie mylić z lotem balonem nad Helem. To co innego. Balon z helem służy do wkurwiania rodziców, bo dziecko go chce. A skoro dziecko chce, to trzeba kupić, bo inaczej będzie ryk potworny, który porównać można tylko do tego Mufasy, gdy hieny przebrzydłe chciały Simibie zrobić z dupy jesień średniowiecza, ale wtedy się on pojawił i skopał im zadki. Szkoda, że umarł później.. Jak ja czegoś chcę, to już to tak nie działa. Jakbym zaczął się drzeć na środku sklepu, że chce resoraczka i chuj normalnie, to najpierw dostałbym w ryj od żony, następnie od ochrony, później od policji, a na końcu od Meneli w parku. Dzieci mają łatwiej i jedyne co możesz zrobić w takim wypadku, to wyciągnąć zaskórniaka z kieszeni i go kupić. Kawałek napompowanego badziewia, za który trzeba zapłacić równowartość PKB Laosu ze świadomością tego, że dziecko:

a. nie będzie się nim bawić wcale
b będzie się bawić przez 13 sekund
c. będzie się bawić przez minutę, po czym go rozwali
Sprzedawcy są cwani. Sprzedawcy wiedzą, jak jeszcze bardziej zachęcić dziecko do wywarcia presji na rodzicach, by otworzyli oni swoje portfele. Dodają do nich tasiemkę. Nie byle jaką.. Dodają tasiemkę zagłady!

Gdzie diabeł nie może, tam babę pośle

Kilka dni po zakupie, śpimy sobie w najlepsze i nagle.. dźwięki. Oglądaliście Paranormal Activity? To taki śmiechohorror o duchach. Tam właśnie były podobne, z tym że podczas oglądania to się śmiałem, a tutaj o mało się nie zesrałem. Taka sytuacja..  Żona oczywiście odważna niczym Bravehart ruszyła do boju, tylko oręż swój pod kołdrą zostawiła, bo cała pod nią wlazła i wyjść nie chciała. No co miałem zrobić. Sam nie pójdę przecież. W tym jednym przypadku zgadzam się z kulturą muzułmańską i rzuciłem żonę na pożarcie bestii. Dźwięki były coraz donośniejsze, a luba moja po ciemku szukała chyba włącznika światła. W sumie z pozycji leżącej nie za wiele mogłem dostrzec, ale kij w to. Wreszcie osiągnęła cel i stało się światło. Dobrze, że rachunki zapłac…. O kurwa!!! Zapomniałem! Żona mi wycedzi kopa na kichy. No ale moja niedola na bok i wracamy do sedna tej mrożącej krew w żyłach historii. Otóż oczom naszym ukazał się potworny widok. Pół mieszkania zarzygane. Co metr dosłownie. Te stukanie, to były odgłosy torsji mojej kocicy, która zwinięta w kłębek robiła coś w stylu: yhhhyy, yhhhhyyyy, yhhhyyy. A zresztą. Każdy rzygał, to każdy wie. 

Ale to już było.. tylko inaczej


Od razu przypomniała mi się historia, jak ta sama biedna kocica również zapaskudziła nam mieszkanie, tylko wtedy kupą. Pamiętacie?:) No to co.. sprzątać trzeba. Podchodzę zatem na wpół przytomny, z jedną nogą śpiącą jeszcze w najlepsze, z oczami wykręconymi niczym róg Gondoru, lecz z zapałem godnym Rasiaka, z którego każdy się śmiał, a on dalej w piłkę kopał i pokazywał tylko: patrzcie gamonie! Ja tu hajs robię przewracając się, a Wy korpoludki śmierdzące zapieprzacie jak osły na etacie. Zbliżam się powoli, ale to tak bardzo powoli, żeby przypadkiem w kawałek niestrawionego kurczaczka biednego nie wdepnąć i patrzę i kurwa nie wierzę! Tasiemka zagłady!!! Tak! Ta od tego hel balonu! Na samym środeczku pięknie wyrzyganego placka leżała tak śmiesznie zwinięta w kłębek.. Mój kot, który na mózgi zamienił się z kaloryferem wpieprzył dziecku tasiemkę z balona. Tylko powstał mały problem, bo do balona było doczepione tak z półtora metra, a w rzygokupce było raptem z 10 centymetrów! Gdzie w takim razie podziała się reszta? Raczej się nie spakowała i nie wyjechała w Bieszczady. Raczej nie wyruszyła w podróż do jądra ziemi. Raczej nie zabrała jej NASA do badań nad cywilizacją pozaziemską. Kota mojego mogliby zabrać. Ten zwierz normalny nie jest.. Odpowiedź na pytanie gdzie jest reszta tasiemki zagłady mogła być tylko jedna – w kocie kurwa! Jak ją tylko z niego wydostać? Gdyby to ryba była to bym wiedział, jak otworzyć, ale kota? Nie wsadzę mu też jakiejś sondy w dupę i nie zobaczę, czy ten kawałek ustrojstwa nie zaplątał jej się gdzieś pomiędzy dwunastnicą, a wątrobą. Koty w ogóle mają wątrobę? Chuj wie.  Zostało nam tylko posprzątać miejsce zbrodni i obserwować kota, czy stan się nie pogarsza. Postanowiliśmy wspólnie i jednogłośnie, że będziemy trzymać wartę na zmianę. Najpierw z kotem siedzi żona, następnie ja śpię, a ona siedzi z kotem. Sprawiedliwie. 

Bądźmy solidarni


Na szczęście zasrańcowi, a od paru dni i zarzygańcowi nic się nie stało i już rano standardowo opierdzieliła porcję mięcha. Ta sytuacja nauczyła mnie jednej rzeczy. Ci sprzedawcy balonów to zło! Im tak naprawdę nie zależy na dwuminutowym szczęściu dzieci, ani nawet na kasie zebranej na handlu badziewiem z ali. Im wszystkim zależy na wybiciu jak największej ilości kotów domowych, poprzez podawanie im tasiemek zagłady, nasączonych jakimiś valerianami, czy innym syfem. Z tego powodu proponuję wyrazić swoją solidarność z kotami i w sieci zamieszczać taki oto hashtag :#niekupujepierdolonychtasiemekzagładydoczepionychdohelbalonowboonesązłeiniedobreikotpowertatkazarzygałchałupeitenprzeztospaćniemógłiogólniesprzedawcybalonówwalciesię.

podobne wpisy:


Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.