o niej marzył każdy chłopak, ale tylko ja ją miałem.

8/09/2017 08:46:00 PM
pixaby

Ja to miałem szczęście! Będąc chłopcem, takim co jeszcze w piłkę grał i rowerem jeździł, i pestkami z wiśni strzelał palcami kto dalej. Takim, którego telefon nie brzęczał co kilka sekund, bo właśnie jakieś powiadomienie Facebook wysłał, że na przykład kuzyn stryjecznej siostry wujka Miecia, co to go raz w życiu widziałem tylko na pogrzebie, jak stał gdzieś z tyłu i się po jajach czochrał, ale że zaprosił mnie do znajomych, to zaakceptowałem, co by to mieć jednego więcej wśród nich, ma dzisiaj urodziny. Nie mogło tak być, bo nie miałem telefonu. Tylko taki na kablu był, co żeby numer wykręcić, to trzeba było korbką zakręcić jeszcze, ale to nie ważne w sumie, bo takich już nikt nie ma poza moją babcią i jej koleżankami z legionu Maryja, do którego należy nieprzerwanie od 16 wieku i to przed Chrystusem jeszcze.


Jak wspomniałem, celowo pogrubiając słowo szczęście na początku tekstu, to miałem szczęście takie, że codziennie gdy wracałem do domu ze szkoły, albo z zakupów, albo treningu.. Ogólnie zawsze gdy wracałem do domu, to czekała na mnie naga kobieta! I to nie byle jaka, tylko sama Pamela Anderson, która tylko czekała na to, by w nią wejść albo zwyczajnie z nią wyjść. Kojarzycie Panią? Taka laska, która powstała z połączenia plastiku i silikonu i która to z bojką ratunkową po plaży biegała w stroju, który powodował wzwód u każdego faceta w wieku zdolnym do rozpłodu. Pamela to kobieta, która pomogła przejść bezboleśnie wielu chłopakom przez okres dojrzewania, kiedy to brali się w garść odkrywając powoli swoją męskość. Każdy to robił, ale nikt się przecież nie przyzna, bo jak by to wyglądało.. Ta jakże przyjemna i zarazem niecodzienna sytuacja, trwała dość długo, czyli więcej niż rok, a mniej niż pięć.

Zaczęło się niewinnie. Kasy nie było jakoś dużo, więc ciuchy kupowaliśmy tylko u Armaniego.. Taniego Armaniego, czyli w ciuchlandzie, czy jak tam kto woli potocznie – lumpie. Potrafiłem liczyć już wtedy, do stu przynajmniej, więc mama dała mi pieniążek i pozwoliła samemu pójść i sobie kupić jakieś ubrania, licząc na to, że 10-11 letni chłopak mniej więcej wie, jak mądrze wybrać odzienie typu t-shirt. Niestety.. dla niej oczywiście.. z moich zakupów nie była zadowolona.

Wpadłem do środka niczym dziadki po karpia na święta do Lidla i od razu zacząłem przeczesywać kosze z ubraniami. Ta nie, ta też nie, ta dziurawa, ta poplamiona, ta różowa – wiele mnie mama nauczyła o segregacji. Ta jakaś dziewczęca, ta będzie za duża.. i raptem, w ręce me trafiła ona. Wyjątkowa, jedyna, wspaniała, czysta i co najważniejsze w moim rozmiarze, koszulka z nagą Pamelą Anderson, która zajmowała całą powierzchnię przedniej części koszulki. No dobra, skłamałem.. To nie był mój rozmiar. Była ona w chuj za duża, ale wtedy to nie miało żadnego znaczenia. Biorę pomyślałem i tak też zrobiłem. Poszedłem z nią do kasy i pytam ile to cacko, albo cycko w sumie.. Pani odpowiedziała, że to na wagę i trzeba zobaczyć. Wyszło tyle, że zapłaciłem 60 groszy… 60 pieprzonych groszy za kontakt z nagą laską? Lubię to..

Oczywiście mama nie pochwaliła mojego zakupu i zabroniła mi w niej chodzić do szkoły. Dlaczego? Nie wiem do dzisiaj. Jednak.. powiem Wam, że od dziecka lubiłem sport i jeździłem na wiele różnych zawodów. Przyszedł raz dzień jednych z nich w pobliskiej miejscowości, więc jak zwykle zacząłem się szykować pakując strój sportowy do plecaka. Jakie to było moje zdziwienie, gdy nie miałem żadnej koszulki, która by się do tego nadawała, bo czy w praniu akurat były czy coś – nie pamiętam już. Pamiętam za to, że nie zastanawiając się długo bo czas naglił, wziąłem z półki koszulkę z… dokładnie. Koszulkę z gołą babą…

Pamiętam, że w tamtych zawodach zająłem miejsce w pierwszej piątce, więc osiągnąłem spory sukces. Nie były to jednak zawody jakieś duże, więc szybko się o nich zapomniało.. do czasu..

Przyszedł czas ogólniaka. Nowe twarze, nowe znajomości. Pamiętam jak dzisiaj, gdy z rozmawialiśmy w grupce osób i jeden chłopak, którego znałem z widzenia tylko, z racji tego, że zawsze bywaliśmy na tych samych zawodach i nie jeden bój stoczyliśmy powiedział przy wszystkich: O! to ten, który na zawody w podstawówce przyjechał w koszulce z gołą babą.. Wykrzywiłem tylko dziób nienaturalnie, bo co innego zrobić miałem w tej sytuacji?


Po latach wiem jedno. Dzięki Pameli zostałem sławny. I nie tak, że paparazzi latają za mną i zdjęcia robią na pudelka, tylko tak inaczej. Ach dzięki Ci Pamelciu za te wszystkie wspólne chwile i na tym zakończę – tyle.

To też może Ci się spodobać:
-kiedy wyjście do sklepu o mało co nie zakończyło się porodem
-przygoda 
-Jakie wydarzenie było najważniejsze w historii Polski?

Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.