2017/02/25

Textual description of firstImageUrl

Moja żona stworzyła rodzinę w dwa dni.

Są takie dni, kiedy mam ochotę moją żonkę wrzucić do Łopy… to taka rzeczka na wschodzie. Pewnie kojarzycie, bo wpada do niej Deberka.. aaa i Wisła jeszcze do niej wpada. No ale mniejsza o to. Kiedyś moja luba robiła to dosyć często. Perfidnie na moich oczach. Chcąc nie chcąc czasami musiałem na to spojrzeć. Wiedziała, że mnie to drażni i nic sobie z tego nie robiła. Próbowałem zrozumieć to zachowanie, ale nigdy mi się to nie udało. Na szczęście odkąd mamy dziecko, to robi to bardzo rzadko i to tylko jak dziecko śpi.
Poznaliśmy się jakieś cztery tysiące lat temu w liceum. Już wtedy robiła to regularnie. Ja zwykły, grzeczny, nieśmiały, wrażliwy, spokojny, kochany, sumienny, skromny i wstydliwy chłopak nie rozumiałem co to wszystko ma znaczyć. Dopiero tak naprawdę udało mi się to pojąć na studiach.


Pamiętam jak dziś ten dzień. Od tygodnia było katowanie głowy. Ciągle tylko rozmowy w stylu: pojedziemy? Plis, no wee, proszę proszę proszę, kupimy? Ale naprawdę kupimy? No i Kuźwa kupiliśmy.. dzień po premierze..


Sims 4. Tak nazywa się moje utrapienie. Jest to gra z gatunku.. no właśnie… i chodzi w niej o.. no właśnie.. Jak można wydać 150 zł za coś co nie ma sensu? Za coś czego nawet przejść się nie da?  Moja żona pewnie zna odpowiedź na to pytanie, ale ja się nie odważę Jej zapytać, w obawie przed dostaniem rozpędzonym przedmiotem latającym.. To jednak tylko kasa..

No dobra. Gra kupiona, zainstalowana, no to można rypać. No i żonka zaczęła.. o 9 rano. Tak ją fabuła wciągnęła, że nie szło Jej oderwać. Tylko na obiad przyszła.. Wieczorem tego samego dnia ciekawy jej postępów poprosiłem, żeby mi pokazała. Wiecie co usłyszałem w odpowiedzi?? „ale ja jeszcze nie zaczęłam grać. Na razie tylko rodzinę sobie tworzę. A niech to śledź kopnie! Jak to rodzinkę? Siedzisz od rana i nie zaczęłaś grać? To tak jakbym ja po kilku godzinach robienia obiadu dopiero ziemniaki kończył obierać. Zaraz jednak wszystko zostało mi wyjaśnione. Bo do gry są dodatki i trzeba je wszystkie zainstalować, bo akurat żona nie pamięta w którym była dostępna niebieska spinka do włosów…

Po całym dniu tworzenia rodzinki, wreszcie padają słowa: Nareszcie skończyłam. Idę teraz się kąpać i spać… No pięknie. Wychodzi na to, że nawet nie zagrała.. Jutro przecież też jest dzień.. No jest i to żona od samego rana zabrała się za „granie”. Po jakimś czasie zapytałem jak tam jej idzie, i co usłyszałem w zamian? „no jeszcze nie gram”. Znowu wyjaśnienia. Tym razem tę swoją rodzinkę musi umieścić w jakimś domu,  a ten trzeba zrobić..:P

Dwa pełne dni stracone na tym, żeby przygotować się do gry. To jakbym ja dwa dni przygotowywał się do pójścia do pracy:). No ale wreszcie po tym czasie zaczęła grać. Chodzi tym swoim Simem i w sumie jeszcze to nie wiem co tam można robić.. A nie. wróć!. Pamiętam jak raz mnie zawołała żebym, coś zobaczył. A tu jej Sim robi Bara Bara:P wesoło..

Nie rozumiem fenomenu tej gry. Podstawowa wersja jest droga jak cholera, ale przecież są jeszcze dodatki za też nie małe pieniądze.. Tyle jest pięknych gier na świecie. Wiedźmin, Fifa, Skyrim:P, a Ona musiała wybrać to…

PS. Żeby nie było. Właśnie kończę pisać tego posta. Jest godzina 20:08. Zjedliśmy kolację, mała śpi, a żona? Siedzi z laktatorami przed kompem i gra w ??? Simsy..


PSS. Nie to, że żonka rypie w to non stop:P odkąd z nami jest dziecko, to kilka razy może zagrała:) Jeżeli sprawia Jej to radość i pozwala odpocząć, to ja nie mam nic przeciwko:)

A Wy lubicie czasem sobie w coiś zagrać?:)

24 komentarze:

  1. Ja w ogóle nie gram w żadne gry. Nigdy nie lubiłam...

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak Simsy zaczeły robić się modne to miałam na nie chrapkę ale w końcu nawet ich nie zainstalowałam. Teraz czasem z Lubym wieczorem gram w Might & Magic: Heroes.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. heroes! ależ my z żoną nocek na tym zarwaliśmy:)

      Usuń
  3. Rozumiem Twoją żonę :) Lubiłam tą grę. Ja zaczynałam w nią grać dawno temu. Wtedy to była pierwsza część. Aktualnie mam zainstalowaną wersję na smartfonie, ale nie mam czasu w nią grać.

    OdpowiedzUsuń
  4. Kojarzę, że jest coś takiego jak Simsy, no ale od czego ma się prawie 11letnią córkę, która ma też trochę starsze koleżanki. Natomiast osobiście jestem mega anty-graczem :) Ostatni raz grałam w podstawówce w Mario bros- tak to się chyba nazywało :) Fakt, wciągało strasznie, ale jakoś minęło mi bezpowrotnie. Natomiast uważam, że właśnie każdy powinien mieć coś, co go relaksuje, w końcu coś nam się od życia należy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mario hydraulik:) Taki mały niby, a jednak nie w każdą rurę mógł wejść:) kultowa gra:)

      Usuń
  5. pamiętam tą gre za młodego grało się :D teraz to hey day farmę pomagam synkowi tworzyć.... a tak to ze dwie gierki na fejsie i tyle ale oczywiście nie codziennie wieczorkiem najczęściej bloga pisze albo komentuje :P

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja grałam w Heroes: Armagedon. Teraz niestety nie mam czasu, ale codziennie gram w harvest honors (rozgrywka zajmuje około kwadransa) lub układam pasjansa (uwielbiam karty). Potrafię zrozumieć Twoje zdenerwowanie, bo mnie irytuje oglądanie pewnego serialu przez mojego męża (bo się wtedy wyłącza i nie słyszy jak go wołam, na dodatek nie lubię tego typu seriali, a on pragnie mi wytłumaczyć co tracę...). Hihi, za to mój kochany mąż nie potrafi zrozumieć fenomenu Przyjaciół, któych mogę oglądać w kółko.

    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  7. O... nawet wiem, o jaką grę chodzi :) Grałam przez moment dawno temu, za to moja siostra była wręcz uzależniona. Teraz nie gram w żadne gry. Czasu jest tak mało, że wolę wykorzystać na coś innego, ale każdy ma swój sposób na odpoczynek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja kiedyś dosyć dużo czasu spędzałem na gra niu. teraz nie gram wcale:) w simsy jednak nigdy nie grałem:)

      Usuń
  8. Ja lubię gry, ale jestem bardzo wybredna co do nich :P Akurat simsy bardzo lubię i miałam przyjemność grać w każdą część ^w^ Dlatego doskonale rozumiem Twoją żonę :P

    OdpowiedzUsuń
  9. mnei Simsy nigdy nie korciły:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Kiedyś bardzo lubiłam grać w Simsy, zwłaszcza w liceum, kiedy nagle okazywało się, że dopadła mnie grypa i czeka mnie tydzień siedzenia w domu. To był fenomen zasmarkanych dni, że tak to ujmę ^^ Ale właśnie gra za bardzo mnie wciągała, dlatego teraz nawet nie planuję jej instalować, bo wiem, że nie odeszłabym od komputera :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja tak miałem, ale jak grałem w gry typu RPG:P

      Usuń
  11. Coś słyszałam o tym, na jakimś blogu czytalam, ale nie wiem za bardzo o co chodzi.? Nie znam zasad tej gry. Mnie w ogóle do gier nie ciągnie, mojego męża na szczęście też nie ;) Wolimy inaczej spędzać czas wolny od pracy i obowiązków ;) Ale każdy jest inny i ma prawo do przyjemności :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ta gra to taki symulator rodziny czy coś. robi się postać albo kilka i się nimi kieruje. Można chodzić do pracy itp.. Nie wiem sam czy dobrze to opisałem, ale ja tylko na podstawie obserwacji mog ę powiedzieć.

      Usuń
  12. Nie gram w żadne gry, bo to straszny złodziej czasu :) Wolę inną formę wypoczynku np. poczytać książkę lub obejrzeć jakiś kabaret.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oo kabarety, to i ja lubię! Nawet kiedyś miałem marzenie, żeby grać w takim..

      Usuń
  13. Ja dostałam ostatnio od narzeczonego Simsy! <3 I cały czas gram - jak za starych, dobrych czasów <3

    Zapraszam do mnie: http://roxyolsen.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. Haha no ja to ją rozumiem:) Największa frajda to właśnie stworzenie rodziny i budowa domu, urządzanie go, kupowanie dodatków ach:D Grałam w Simsy kilkanaście lat temu i rozumiem ten fenomen. Właściwie jak już wszystko miałam stworzone to już potem wcale nie chciało mi się grać tą rodzinką, może żona też tak będzie mieć;)

    Osobiście lubię grać w strzelanki i gry RPG MMO:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ha ha kiedyś uwielbiałam tę grę, ale zanim zrobili ją w 3d :) teraz z mężem grywamy w gry Lego Władca Pierścieni, czy Hobbit :) Zmęczlismy w ten sposób kilka wieczorów, zaniedbaliśmy filmy, ale fajnie tak coś porobić razem :)

    OdpowiedzUsuń