2016/11/03

Textual description of firstImageUrl

jaki zabawki na urodziny dziecka?

                  
               Mamy jesień, naszą piękną złotą jesień. To nic, że za oknem ciągle pada. To nic, że pora przeziębień i przygnębienia. Z optymizmem trzeba patrzeć co nam przyniesie nowy dzień. Ta pora roku sprzyja spacerom, podczas których wychodzą rewelacyjne zdjęcia. Ja z dzieciństwa pamiętam rodzinne wypady na grzyby. Nie zawsze się znajdowało jakieś okazy czy przynosiło pełne kosze, ale zawsze jednak to były wspólnie spędzone chwile. Jak byłem dzieckiem, to co chwilę wołałem ojca albo starszego brata, żeby sprawdzili, czy to co znalazłem mogę zerwać czy nie. Parę razy dostałem reprymendę (zwłaszcza od brata;p) i się nauczyłem, że jak ma blaszki to nie wolno. W życiu znalazłem kilka naprawdę dużych prawdziwków, ale żaden z nich nawet nie może się równać z grzybem, jaki dostała moja córcia na 1 urodziny od dziadka. Skubaniec jest nawet większy od tego co się wyhodował na ścianie w stancji, którą wynajmowaliśmy na studiach. Jest tak duży, że wystaje ponad stół..



               Jest to grzyb z rodziny zabawkowatych a konkretnie plastikowik grający. Ma wszystko co trzeba, żeby dziecko przez 3 dni miało radochę: Kapelusz wypełniony przyciskami, a każdy w stylu „push to add drama”, podziurawioną nogę przez jakieś cholerstwo. Wydaje mi się, że winowajcą jest ten ślimak co siedzi pod spodem.  Widać po nim wyraźnie, że został znaleziony w jakimś gąszczu, ponieważ obrósł w jakieś roślinki. Obstawiam, że jego naturalnym środowiskiem była bliska okolica Czarnobyla, bo do zestawu dołączona jest świecąca kula. Jakby tego było mało chyba jest niejadalny. Wszelkie próby smażenia, gotowania, pieczenia, czy obróbki w ciekłym azocie nie zmieniły jego kształtu, konsystencji ani zapachu.


Grzyb, którego nie wolno jeść

               Niejadalność nie jest jedyną wadą. Co jest niepokojące to mała stabilność. Prawdopodobnie jakieś stwory podgryzały korzenie. Jak mała przy nim stanie to istnieje ryzyko przewrócenia się razem z nim. Nie mieści się w  damskiej torebce. No bo co będzie jak podczas spaceru dzidzi zechce akurat grzyba?


               Są też oczywiście plusy: Mała chętnie wrzuca piłkę w dziurę kapelusza i łapie ją na dole. Ćwiczy nogi w ten sposób. Ja po zrobieniu tylu przysiadów poszedłbym pewnie na L4. Dołączonymi do zestawu piłkami chętnie bawią się też koty. Kolory są intensywne a przy tym nie rażą po oczach. Nie zajmuje specjalnie dużo miejsca mimo swoich gabarytów. Trzeba tylko pamiętać o wyłączaniu go na noc, chyba że ktoś lubi jak o 3 rano koty włączają muzykę.. Kolejnym plusem dla nas jest to, że idealnie pasuje do stołu edukacyjnego, który również dostała na urodziny:)


               Może i rycerze Króla Artura by się przy nim nie pomieścili, ba! Nawet grzyb się na nim nie mieści. Za to Kornelka i owszem. Blat jego projektowali inżynierowie nowego Bentleya Continentala GT, a nogi starannie rzeźbione z najlepszych odmian plastiku. W blacie jest kilka pierdółek do zabawy po wciśnięciu których nie dzieje się zupełnie nic. A chciałem napisać, że jak wciśniemy jakiś guzik to ze stołu dochodzą nas delikatne dźwięki kwartetu smyczkowego Mozarta, ale niestety nie mogę:(. Mamy tam kilka klocuszków określonym kształcie, gramaturze, nasiąkliwości i odporności na ściskanie. Jeszcze troszkę mojej małej brakuje do tego, żeby powrotem wkładać je na swoje miejsca, ale na to przyjdzie czas. Mamy tam ruchome okienko, które pokazuje albo słoneczko, albo księżyc. Nie wiem dlaczego jak jest na księżycu to nie robi się ciemno..  jest jeszcze piszczałka, która uruchamia się po naciśnięciu przycisku. Mamy też abak do liczenia skomplikowanych działań matematycznych, ale jeszcze go nie rozpracowaliśmy. Na koniec zostało nam lustereczko. To dopiero petarda! Mała je uwielbia do tego stopnia, że kilka razy prawie przeszła na jego drugą stronę. Hicior!


               Wydaje mi się, że jest trochę za niski. Przeznaczony jest dla bobasów 12 m+ a nasza do gigantów nie należy. Kiedy stanie przy nim, to sięga jej mniej więcej do bioderek. Następną wadą jest piszczałka. Trzeba naprawdę nieźle w nią przywalić, żeby dźwięk był wyraźny. W tym pomaga tatuś:). Mam wrażenie, że nogi stołu są różnej wysokości, no chyba, że mam tak cholernie krzywą podłogę, ale nie. Sam ją robiłem więc tego..:).  Dodam jeszcze, że nie da się na nim przyrządzić grzyba..;/


               Jest dość stabilny. Jak dziecko się przy nim bawi, to nie przewróci się z nim na plecy, no chyba że naprawdę tego chce. Ma wspomniane lusterko, które Kornela uwielbia. Klocki również chętnie są wykorzystywane do zabawy. Przeważnie bierze jednego i pokazuje nam, żebyśmy powiedzieli co to jest. Może też służyć jako legowisko dla kota.
Dla mnie nie ma zabawki najlepszej czy najgorszej. Po prostu każda następna jest tą ulubioną. Jedna będzie nią przez kilka minut, a inna dużo dłużej. Te opisane przeze mnie spisują się znakomicie. Nie są to może zabawki z segmentu Premium typu dron z kamerką Go Pro, ale są to solidnie wykonane umilacze czasu. Śmiało polecam je na prezent np. na 1 urodziny dziecka.



               PS. W planach mam wykonanie samemu stołu lub ścianki edukacyjnej dla mojej córci, jeżeli tylko uda się wygospodarować trochę czasu. Na pewno pokażę, to arcydzieło jak skończę. A u Was jakie zabawki są lub były tymi ulubionymi?

Podobne wpisy:
-top 5 gadżetów, które przydadzą się przy dzieciach
-musiałem pozbyć się króliczka

18 komentarzy:

  1. Moja córka ma siedem lat, a ja do dziś nie podaję jej żadnych grzybów :)

    OdpowiedzUsuń
  2. U nas pieczarki jada 5 latek.
    Co do ulubionych zabawek, to bylo i jest ich wiele.
    Wczesniej byly to no. wiaderko sorter, biedronka skladana w pilke rok 2012 mundialowy gadżet z dyskontu i wiele innych.
    Teraz drewniane tory i klocki clicsy i inne klocki, ale o dziwo nie lego

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. my jeszcze lego nie mamy, więc ciężko cokolwiek powiedzieć na ten temat ale mamy duże plastikowe i nimi chętnie się bawi:)

      Usuń
  3. Dzieci kochają hałasujące i mega kolorowe zabawki, rodzice już trochę mniej ;-). No ale co zrobić, takich rzeczy w domu się nie uniknie ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie tak:) Ja sam się czasem bawię jak żona nie patrzy:) Zwłaszcza bączkiem, bo mamy wersję świecącą.

      Usuń
  4. Moje dzieci są uczulone na grzyby wiec mam sprawę rozwiązaną. co do zabawek dzieci lubią kolorowe i hałaśliwe, my juz troche mniej

    OdpowiedzUsuń
  5. Taki stolik też mieliśmy:) Grzybek fajny choć ja już nauczona tyci doświadczeniem - wybieram te zabawki, które nie grają, nie piszczą i najlepiej nie wydają jakichkolwiek dźwięków;)) Wiadomo - uwielbiam ciszę - hi,hi. U nas teraz na topie są gry planszowe i puzzle:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u nas jeszcze puzle służą głównie do gryzienia:) do gier planszowych jeszcze nam daleko, ale nie mogę się doczekać łomotu od małej w chińczyka haha:)

      Usuń
  6. Przyznam, że tytuł mnie zmylił :)
    Ulubione zabawki? Hoho, sporo ich było :) Ale takim hitem, który łączy moje dwie dziewczyny jest miłość do koni na biegunach. A z typowo edukacyjnych- memory. No i w końcu Lila dorosła, żeby móc grać z siostrą :) Uff, czasem to daje chwilę dla siebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj nasza też ma widoczne zapęty w kierunku koników. Siada na każdą większą zabawkę i robi patataj;) haha

      Usuń
    2. Uważaj, bo od tego się zaczyna :D Eliza jeździ konno (z przerwami do 5roku życia) i kiedy Lila już zaczyna jęczeć, że Ona też chce to płaczę i ja i nasz portfel :)

      Usuń
  7. Grzybo-zabawka jest super, kolejny dobry pomysł na prezent. Moi chłopcy nie lubią grzybów, ja zresztą mało ich używam w kuchni, a zbierać też nie lubię ;) Miłej soboty :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja chlopcom grzybow nie daje. Chociaz sosy do obiadu sa robione z ich dodatkiem.
    Grzybek fajny :-) u Nas kroluja lego i gry planszowe.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja chlopcom grzybow nie daje. Chociaz sosy do obiadu sa robione z ich dodatkiem.
    Grzybek fajny :-) u Nas kroluja lego i gry planszowe.

    OdpowiedzUsuń
  10. Taki grzybek w sam raz dla dzieciaków :)
    Powodzenia w nauce chodzenia.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  11. Innego posta się spodziewałam po tytule ;) W temacie grzybów jadalnych - nasz Bąbel ich nie dostaje, bo nie lubi. Za to ma wpajane, ze sam absolutnie żadnych nie może zrywać i brać do ręki czy buzi - bo mogą być trujące. Natomiast jeśli chodzi o zabawki - akurat grzyba nie mieliśmy, za to pełno innych podobnych ustrojstw :) Dla Młodego radocha, natomiast ja czasami miałam chęć wyciągnąć i wyrzucić baterie ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. No i nadal nie wiem, co z tymi grzybami :)
    U nas niezmiennie rządzą auta, książki i maskotki w znacznych ilościach. A od kilku tygodni także klocki, plastikowe i drewniane. Ciekawa jestem jak Młody zareaguje na lego, które dostanie na urodziny. Mam nadzieję, że dobrze, bo chyba sporo tego będzie :)

    OdpowiedzUsuń