Top 5 przydatnych gadżetów dla niemowląt.

10/22/2016 05:04:00 PM
Cześć! Sklepy z gadżetami dla dzieci mają ogromny wybór, a produkty wołają do nas z półek „weź mnie”, „jestem w promocji, no weź”. Temu wszystkiemu towarzyszą sprzedawcy, którzy często wmawiają nam, że akurat bez tej rzeczy się nie obejdziemy. Przecież chodzik z melodiami, szumem, radiem i nawigacją to rzecz niezbędna w każdym domu, w którym ma pojawić się maluch ;) Chodzikom akurat mówię stanowcze NIE!, ale inne rzeczy faktycznie mogą się przydać ;) Chciałbym napisać Wam o tym, co nam umila życie :)

Gadżety dla niemowląt

Gadżetem, którego u nas nie mogło zabraknąć był leżaczek-bujaczek. Fantazja nas nieco poniosła i kupiliśmy wypasiony model 3w1 z huśtawką ;) Oczywiście w sklepach dostępne są proste modele za nieduże pieniądze, no ale czego się nie robi dla jedynej, najpiękniejszej i najcudowniejszej córusi tatusia? ;) Także nasz wybór padł na Fisher Price z 6 prędkościami do wyboru i 3 melodiami. Są w ofercie bujaki wibrujące, takie, które same się kołyszą, no cuda można kupić ;) Młoda, jak była młoda, he, a to było dawno temu i to w trawie, to w bujaku lubiła sobie posiedzieć, byle nie za długo, bo nudy. Z czasem, gdy stała się bardziej mobilna, to ani w bujaku, ani w huśtawce usiedzieć nie mogła, bo jej priorytetem było zwiedzanie mieszkania. Ale leżak służył nam dzielnie przez jakieś 7-8 miesięcy. Ogólnie rzecz biorąc, to były dobrze wydane pieniądze.



Karuzela dla niemowląt


Karuleeeeeela, karuzelaaaaaa, na Bielanach, co niedziela... Wróć! Nie co niedziela, a na co dzień. I nie na Bielanach, tylko na Piłsudskiego, tylko szkoda, że się nie rymuje ;D Trudno ;) I znów to samo – wypaśna, z projektorem, z szumem, odgłosami natury i spokojnymi melodiami… no przecież bobas musi mieć wybór, czego chce posłuchać do snu. A dla leniwców – karuzela z pilotem! No szał ciał, jak nie musieliśmy wstawać, rewelacja – tylko klik i karuzela rusza. Serce krwawiło przy przedpłacie na konto, ale j.w. – czego się nie robi dla jedynej, ukochanej, cudownej i najpiękniejszej ? no właśnie ;) Jak w przypadku bujaka – fajnie kupić coś top, bo i wygodniej się używa ;) Misie dookoła kręciły się, gwiazdy wieczorem rozświetlały pokój, no cud, miód i orzeszki. Można kupić karuzele bez tych wszystkich dodatków – same kręcące się zabawki, za nieduże pieniądze. Można też kupić używane i bardziej wyposażone modele mieszcząc się w cenie tych nowych bez dodatkowych wygód – wybór należy do Was drodzy rodzice, to ma przede wszystkim odpowiadać Wam i Waszemu dziecku ;)


Monitor oddechu

Następny w kolejce do opisania jest monitor oddechu. To takie dwa talerze od perkusji podłączone z syreną strażacką, która wyje głośniej niż na Floriana ;) Cała aparaturę układamy pod materacykiem dziecka. Działa to tak, że talerzyki słuchają czy dzidziuś oddycha czy nie. jak przez chwile nic nie usłyszą to następuje zwolnienie blokady iiiiiii łubudu!!. Wstajemy i raz raz do malucha, bo może być na nic. Pamiętajmy, że śmierć łóżeczkowa może wystąpić do około 1 roku życia. Kosztowało mnie to cacko dwie kury nioski i słoik dżemu z rabarbaru, czyli razem 499 zł. Oczywiście, że przepłaciłem bo teraz ten sam model kosztuje 399 zł a Władek Jagiełło na drodze nie leży.

Łóżeczko turystyczne

Kolejnym przedmiotem narysowanym przez zaczarowany ołówek jest łóżeczko turystyczne. To jest dobra rzecz. Złożona wygląda jak parasolka tylko, że z czterema rączkami i połamanymi drutami. Za to po rozłożeniu robi się miejsca niczym na płycie Camp Nou, z tą różnicą, że zamiast murawy na spodzie leży jakaś plandeka od żuka. Łóżeczko z jednej strony ma zamontowane kółka, przez co świetnie mogło by służyć jako wózek na niedzielne zakupy w Tesco. Bardzo przydaje się podczas wyjazdów, zajmuje mało miejsca, szybko się rozkłada, a my możemy spać bez obaw, że nasze dziecko np. spadnie z łóżka.

Katarek

W swojej kolekcji przedmiotów z itemshopu mamy też magiczny wysysacz kóz:P  który jest wyższym szczeblem ewolucji tak popularnej gruszki. Przedni koniec tego ustrojstwa wkładamy do odkurzacza a tylny koniec bezpośrednio do noska dzidziusia. Wbrew pozorom nie jest to niebezpieczne dla dziecka, ani dla odkurzacza. Wystarczy dosłownie kilka sekund i wszystko z noska znika.


To by było na tyle. Dajcie znać, co u Was najbardziej się przydało ;)

12 komentarzy:

  1. Bardzo fajne gadżety. Ja monitor oddechu kupiłam jak pierwszy syn nabył umiejętność przewracania na brzuch. Wkręciłam sobie, że może wbić nos w materac. Sprzęt tego typu daje komfort psychiczny tak więc łatwiej zasnąć;)
    Katarek mam od niecałego roku. Młodszemu synowi wyciągam smarki fridą, ale dla starszego (nim nauczył się wydmuchiwać nos) katarek był jak znalazł;)
    Taki bujak bardzo mi się podobał, ale jakoś nie po drodze było kupić;>
    Karuzelę mamy, a ponadto projektor z kubusiem. Nawet dla starszych dzieci do zasypiania się przydają:)

    OdpowiedzUsuń
  2. cieszę się:). Mam nadzieję, że brat znajdzie tutaj coś dla siebie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Oooo, jak fajnie, że kolejni tatusiowie biorą się za pisanie blogów :) Do tej pory parenting był mocno zdominowany przez kobiety, ale super, że zdarzają się wyjątki takie jak TY :)

    OdpowiedzUsuń
  4. tak jest! w tatusiach siła;) żona mnie namówiła, i z jej pomocą będę próbował tworzyć:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Baby swing mieliśmy i była niezastąpiona podczas usypiania dzieci :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mamy wszystko! Karuzele i bujak w wersji bez fajerwerków, na szczęście starcza. Będziemy zaglądać na tatowego bloga :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Fajnie, że tatuś pisze. bardzo ciekawie jest poznawać męską perspektywę rodzicielstwa.

    My oprócz monitora oddechu dla pierwszego syna mieliśmy wszystko pozostałe i jeszcze mate edukacyjną do tego :P. No może bez katarka z podłączeniem do odkurzacza bo jeszcze nie było. Przy drugiem dziecku jakbym miała to zdecydowanie ograniczyłabym ilość tych cudów haha Bo to tylko tak pięknie cieszy oczy rodziców i suszy konta i portfele. Dziecku szybko sie nudzi, albo w ogóle nie interesuje.

    OdpowiedzUsuń
  8. Z wymienionych gadżetów u nas hitem był i jest katarek. Nie dalej jak dziś rano działaliśmy. Nochal czysty, a ja wreszcie nie mam infekcji gardła po odciąganiu smarków ustami :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Katarem mamy używamy :) jest genialny :) Natomiast karuzela z projektorem zupełnie się nie sprawdziła i leży w kącie, bo pierworodny ją zupełnie olał :(

    OdpowiedzUsuń
  10. u nas na początku karuzela też się nie przydawała, ale teraz używamy ją przy usypianiu, bo ma funkcję szumu:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Katarek nabyliśmy dość niedawno. Pierwsze przeziębienie dało nam się tak we znaki, że przy drugim nawet się nie zastanawialiśmy, chodź obawy były. Teraz nie wyobrażam sobie by nie mieć go w domu. Leżaczek bujaczek mamy od początku chodź z funkcji bujnia nie korzystamy. Karuzelę dostaliśmy w spadku bez projektora. Zajmuje młodego tak na kilka minut. Do listy dodałbym szumisia u nas nr 1 przy usypiania.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.